2008-01-25 01:10:21>

w powiewach...



W powiewach wiatru
Wiosennych, zimowych, jesiennych czy letnich
w dotyku powietrza
co muska i tuli czy smaga ostroscia
garbiąc swe plecy przemykam się chyłkiem pod murem chropawym
i tylko kolor liści się zmienia, lub nie ma ich wcale...

W powiewach wiatru
gdy deszcz albo śnieg opada na skronie
gdy chłodzi lub mrozi
tuląc jak całun wędrowca
odwracam swe oczy ku gwiazdom wzniesionym nad miasto
wciąż szukam dzikiego ogrodu wśród mroku, gdzie zasnąć nietrudno...

spragniony...
strudzony...
gasnący...

Z demonem u boku
strażnikiem mych złudzeń, przewodnikiem i katem
złączony łańcuchem
brzemieniem mych grzechów
krok gubie wśród blasków i cieni księżyca
za późno na skruchę, za wczesnie na karę...

skomentuj (0)